Dlaczego temat powrotu linii lotniczych na Ukrainę wraca właśnie teraz
Stan nieba nad Ukrainą od 2022 roku
W lutym 2022 roku ukraińska przestrzeń powietrzna została w praktyce wyłączona z cywilnych operacji lotniczych. Linie lotnicze wstrzymały loty jedna po drugiej – nie dlatego, że nie było popytu, ale dlatego, że nie istniała możliwość zapewnienia akceptowalnego poziomu bezpieczeństwa. Ubezpieczyciele wycofali polisy obejmujące loty nad terytorium objętym pełnoskalowym konfliktem, a regulatorzy lotnictwa w krajach UE i poza nią wydali ostrzeżenia lub formalne zakazy wykonywania takich operacji.
W efekcie ukraińskie lotniska pasażerskie – od Kijowa, przez Lwów, po Odessę i Charków – praktycznie opustoszały. Ruch pasażerski przejął transport lądowy do sąsiednich państw, głównie Polski, Rumunii, Słowacji, Węgier i Mołdawii. Dla milionów obywateli Ukrainy podróż samolotem zaczęła się od kilkugodzinnej lub kilkunastogodzinnej jazdy autokarem lub samochodem do Rzeszowa, Krakowa, Warszawy, Kiszyniowa czy Bukaresztu.
Od tamtej pory branża lotnicza funkcjonuje w nowej rzeczywistości: Ukraina pozostaje dużym, ważnym rynkiem, lecz bez działającej cywilnej przestrzeni powietrznej. Dlatego każdy sygnał o potencjalnym wznowieniu operacji – nawet ograniczonych, specjalnych czy testowych – wywołuje natychmiastowy odzew linii, lotnisk, regulatorów oraz pasażerów.
Pierwsze nieśmiałe sygnały i korytarze specjalne
Jednym z kluczowych katalizatorów rozmów o powrocie lotów na Ukrainę były eksperymenty z bezpiecznymi trasami, znane z innych konfliktów. Przykłady z Izraela, Iraku czy Afganistanu pokazują, że częściowe otwarcie nieba jest możliwe, gdy zostaną spełnione określone warunki techniczne i polityczne, nawet jeśli na terytorium państwa nadal trwają działania zbrojne.
W dyskusjach branżowych pojawiają się scenariusze zakładające najpierw uruchamianie połączeń:
- do wybranych lotnisk położonych z dala od głównych linii frontu,
- w ściśle kontrolowanych korytarzach powietrznych,
- z obowiązkową obecnością wojskowych i cywilnych służb kontroli ruchu lotniczego, współdziałających w jednym centrum operacyjnym,
- wyłącznie w porach dnia uznanych za relatywnie bezpieczne (np. z ograniczeniem operacji nocnych).
Do tego dochodzą rozwiązania hybrydowe, jak połączenia „near Ukraine” – loty w pobliże granicy z Ukrainą z dedykowaną obsługą pasażerów tranzytowych, konwojami lądowymi, osobnymi terminalami lub punktami odprawy. W pewnym sensie już dziś funkcję takiego „przedłużenia” ukraińskiej infrastruktury lotniczej pełnią lotniska w Rzeszowie i Kiszyniowie.
Napięcie między popytem a bezpieczeństwem
Rynek wysyła mieszane sygnały. Z jednej strony jest ogromny popyt: miliony uchodźców, pracowników, przedsiębiorców i rodzin czekają na możliwość szybkiego, bezpiecznego lotu w obu kierunkach. Z drugiej – decyzje linii lotniczych nie są oparte wyłącznie na popycie. Kluczowe są trzy filary: bezpieczeństwo operacyjne, ubezpieczenia oraz regulacje krajowe i międzynarodowe.
Stąd pytanie „czy kolejne linie wracają na Ukrainę?” w praktyce brzmi: czy powstają warunki, w których zarządy i ubezpieczyciele uznają ryzyko za akceptowalne? Branża bacznie obserwuje każdy ruch regulatorów, wojskowych struktur NATO, EASA i ICAO, a także samego rządu Ukrainy oraz sąsiednich krajów.
Jakie sygnały wysyła branża lotnicza w sprawie Ukrainy
Ostrożne wypowiedzi zarządów linii lotniczych
W raportach rocznych, prezentacjach dla inwestorów i wywiadach coraz częściej pojawia się wątek potencjalnego powrotu na rynek ukraiński. Najczęściej mają one wspólny mianownik: deklaracja zainteresowania przy jednoczesnym mocnym zastrzeżeniu dotyczącym bezpieczeństwa. Zarządy podkreślają, że Ukraina jest rynkiem o dużym potencjale wzrostu w średnim i długim terminie, ale decyzje operacyjne będą zależały od oceny ryzyka zgodnie ze standardami ICAO i EASA.
Częste są sformułowania typu:
- „pozostajemy w dialogu z władzami ukraińskimi i monitorujemy sytuację”;
- „wrócimy do obsługi rynku, gdy tylko będzie to bezpieczne i dopuszczalne regulacyjnie”;
- „scenariusze komercyjne zakładają możliwość wznowienia operacji w określonych ramach bezpieczeństwa, lecz bez sztywnych dat”.
Te wypowiedzi same w sobie nie oznaczają jeszcze decyzji o powrocie, ale sygnalizują, że Ukraina nie zniknęła z radarów planistów. Linie zachowują gotowość: utrzymują kontakty z portami lotniczymi, aktualizują dane operacyjne, a czasem pozostawiają nawet symboliczne biura czy przedstawicielstwa na miejscu.
Plany siatki połączeń „na papierze”
Niektóre linie niskokosztowe oraz tradycyjne uwzględniają w swoich długoterminowych planach siatki lotów scenariusze powrotu na Ukrainę. W praktyce dzieje się to w kilku wariantach:
- planowanie slotów i potencjalnych częstotliwości jako „opcje rezerwowe” – do aktywacji przy pozytywnej zmianie sytuacji,
- symulacje przychodów i kosztów dla konkretnych tras (np. Warszawa–Kijów, Wiedeń–Lwów) na różne lata,
- rozmowy z lotniskami o możliwych zachętach, obniżkach opłat i długoterminowych umowach marketingowych, które zrekompensują początkowe ryzyko.
Branża chętnie dzieli się ogólną informacją, że „Ukraina jest w planach”, ale bez szczegółów – także po to, aby nie budzić nadmiernych oczekiwań ani nie pogarszać własnej pozycji negocjacyjnej wobec konkurencji. Dla obserwatora rynku ważne jest nie tyle to, czy linia poda dokładny termin powrotu, ale czy w ogóle utrzymuje Ukrainę w swoim strategicznym horyzoncie.
Ruch wokół lotnisk przygranicznych
Sygnałem pośrednim, ale bardzo wymownym, jest intensywna aktywność w portach lotniczych położonych w pobliżu granicy z Ukrainą. Widać to zarówno w siatce połączeń, jak i w inwestycjach infrastrukturalnych. Lotniska takie jak Rzeszów-Jasionka, Kiszyniów, czasem także porty w południowo-wschodniej Polsce czy Rumunii, odnotowują znaczny wzrost ruchu pasażerskiego oraz cargo, bez proporcjonalnej zmiany w liczbie mieszkańców regionu.
Takie porty:
- rozbudowują terminale lub infrastrukturę tymczasową do odprawy,
- współpracują z przewoźnikami autokarowymi i kolejowymi, tworząc skoordynowane rozkłady,
- kreują ofertę marketingową skierowaną wprost do pasażerów z Ukrainy (materiały w języku ukraińskim, specjalne infolinie, dedykowane punkty obsługi).
To swoista „rozgrzewka” przed ewentualnym powrotem lotów na terytorium Ukrainy. Linie lotnicze obserwują, jak kształtuje się strumień pasażerów z konkretnych regionów: ilu z nich przyjeżdża z Kijowa, ilu z Dniepra, ilu ze Lwowa. Te dane staną się bazą do planowania pierwszych połączeń, gdy tylko sytuacja bezpieczeństwa pozwoli na otwarcie ukraińskiego nieba choćby w ograniczonym zakresie.

Warunki bezpieczeństwa – co musi się wydarzyć, zanim linie wrócą
Standardy ICAO, EASA i krajowych regulatorów
Bezpieczeństwo operacji lotniczych nie jest kwestią uznaniową pojedynczej linii. Ramy określają międzynarodowe i regionalne organizacje oraz krajowe władze lotnicze. Dla Ukrainy i linii operujących z Europy kluczowe są:
- ICAO – Organizacja Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego, która definiuje ogólne standardy bezpieczeństwa,
- EASA – Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego, wydająca wytyczne dla europejskich przewoźników,
- krajowe urzędy lotnictwa cywilnego (np. ULC w Polsce, Austro Control, LBA w Niemczech), które mogą wprowadzać dodatkowe ograniczenia dla rodzimych linii.
W praktyce żaden duży przewoźnik europejski nie wróci samodzielnie, wbrew zaleceniom EASA czy własnego regulatora. Nawet jeśli rząd Ukrainy ogłosiłby częściowe otwarcie przestrzeni powietrznej, przewoźnik z UE musi mieć zgodę zarówno na przelot, jak i na operacje do i z danego lotniska zgodnie z przepisami swojego kraju.
Otwarcie nieba wymaga więc skoordynowanej decyzji wielu podmiotów: po stronie ukraińskiej, europejskiej i międzynarodowej. Dopiero wtedy menedżerowie ds. bezpieczeństwa w liniach mogą przygotować własne, wewnętrzne oceny ryzyka i procedury operacyjne.
Ocena zagrożeń militarnych i technicznych
Z punktu widzenia bezpieczeństwa lotniczego kluczowe jest realne ryzyko uszkodzenia samolotu przez działania zbrojne. Obejmuje to kilka rodzajów zagrożeń:
- pociski rakietowe dalekiego i średniego zasięgu,
- systemy obrony przeciwlotniczej, zwłaszcza te nienależące do struktur państwowych lub działające bez koordynacji,
- drony bojowe i rozpoznawcze,
- ostrzał artyleryjski w pobliżu lotnisk,
- atak na infrastrukturę energetyczną i nawigacyjną (radary, VOR, ILS, systemy łączności).
Skala ryzyka musi zostać oceniona nie tylko w momencie otwarcia, ale w dłuższym horyzoncie. Linie oczekują przewidywalności: nie wystarczy „okno spokoju” trwające kilka tygodni. Potrzebny jest stabilny trend zmniejszania się intensywności i zasięgu działań zbrojnych, zwłaszcza w rejonach wokół planowanych korytarzy podejścia i odlotu.
Dodatkowo konieczne jest zapewnienie ciągłości działania urządzeń nawigacyjnych, systemów oświetlenia lotniskowego, łączności między załogami a kontrolą ruchu lotniczego oraz niezawodnego zasilania. Współczesne lotnictwo to gęsta sieć powiązań technologicznych – przerwanie jednego z elementów może wymusić natychmiastowe odwołanie startów i lądowań.
Ubezpieczenia jako praktyczna bariera
Nawet jeśli regulator dopuściłby loty, praktycznym ograniczeniem są ubezpieczenia. Polisy obejmujące odpowiedzialność cywilną, kadłub samolotu i ryzyko wojenne muszą zostać wystawione na akceptowalnych warunkach. W czasie trwania konfliktu ubezpieczyciele podnoszą składki lub w ogóle wyłączają z ochrony określone terytoria.
Dla linii oznacza to, że:
- koszt ubezpieczenia pojedynczego lotu do strefy podwyższonego ryzyka może wielokrotnie przewyższać standardowe stawki,
- ubezpieczyciel może wymagać dodatkowych środków ostrożności, np. wyższych wysokości przelotu, określonych tras, zakazu lotów nocnych,
- brak pełnego pokrycia ubezpieczeniowego uniemożliwia wykonanie operacji z punktu widzenia prawa korporacyjnego oraz obowiązków wobec akcjonariuszy.
Powrót linii na Ukrainę wymaga więc także decyzji rynku ubezpieczeniowego, a często – udziału instytucji publicznych. Możliwe są rozwiązania z udziałem rządów lub organizacji międzynarodowych, które przejmą część ryzyka (na wzór niektórych mechanizmów stosowanych w transporcie morskim w strefach konfliktu).
Które lotniska w Ukrainie mają największe szanse na pierwsze loty
Lwów – naturalny kandydat na pilotażowe otwarcie
Lwów od lat pełnił rolę zachodniej bramy Ukrainy. Port lotniczy położony blisko granicy z Polską, stosunkowo z dala od głównych linii frontu, w naturalny sposób pojawia się w scenariuszach branżowych jako pierwszy kandydat do ograniczonego otwarcia. Argumenty przemawiające za Lwowem:
- bliskość UE – krótsza trasa nad terytorium Ukrainy dla samolotów z Europy,
- rozwinięty ruch etniczny (rodzinny) i biznesowy w czasach pokoju,
- możliwość oparcia procedur bezpieczeństwa o współpracę z sąsiednimi krajami, np. Polską i strukturami NATO,
- istniejąca infrastruktura dostosowana do obsługi ruchu międzynarodowego.
Ewentualne otwarcie Lwowa mogłoby przyjąć formę:
- kilku rotacji dziennie do wybranych hubów (np. Warszawa, Wiedeń, Stambuł),
- ograniczenia typu „tylko samoloty określonych typów, z odpowiednim wyposażeniem nawigacyjnym i systemami ostrzegania”,
- loty o charakterze „półspecjalnym” – np. dla organizacji międzynarodowych, misji rządowych, kluczowych inwestorów,
- ograniczone rejsy liniowe, często w formule „point-to-hub” do wybranego portu przesiadkowego,
- docelowo – częściowe odtworzenie dawnej siatki połączeń, ale z zachowaniem buforów czasowych i rezerw w rozkładzie.
- znaczące oddalenie działań militarnych od korytarzy podejścia,
- trwałe zabezpieczenie przestrzeni powietrznej przez obronę przeciwlotniczą kontrolowaną przez państwo,
- odbudowa lub modernizacja infrastruktury, jeśli w trakcie konfliktu doszło do zniszczeń.
- lepsze zrozumienie realiów operacyjnych i infrastruktury lokalnej,
- bliższa współpraca z władzami państwowymi i służbami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo,
- większa elastyczność w dostosowywaniu siatki do potrzeb rynku wewnętrznego.
- linii hubowych, których model biznesowy opiera się na transferze pasażerów z rynków wschodnich do globalnej siatki połączeń,
- przewoźników z Turcji i Bliskiego Wschodu, którzy już przed wojną intensywnie rozwijali obecność w regionie,
- wybranych linii niskokosztowych – ale raczej w kolejnym etapie, po ustabilizowaniu sytuacji.
- ubezpieczenia wojenne staną się bardziej dostępne i tańsze,
- lotniska zaoferują atrakcyjne pakiety zachęt (zniżki, wsparcie marketingowe, ulgi w opłatach),
- zostanie potwierdzona stabilność operacji w okresie co najmniej kilku sezonów rozkładowych.
- rejsy dla organizacji międzynarodowych, misji dyplomatycznych i pomocowych,
- loty cargo z wysokowartościowymi ładunkami niezbędnymi do odbudowy infrastruktury,
- połączenia „zamknięte”, w których sprzedaż biletów ograniczona jest do określonych grup podróżnych.
- wybór kilku głównych lotnisk – zwykle jedno na zachodzie kraju i jedno w centrum,
- ograniczona liczba partnerów – zaufani przewoźnicy, którzy posiadają doświadczenie w operacjach w strefach podwyższonego ryzyka,
- monitoring ryzyka na bieżąco, z możliwością natychmiastowego wygaszenia połączeń.
- wejście nowych przewoźników na rynek – zarówno tradycyjnych, jak i niskokosztowych,
- odtworzenie tras sezonowych (turystycznych) i mniejszych portów regionalnych,
- większą konkurencję cenową, a co za tym idzie – normalizację poziomu taryf.
- trasy bezpośrednie z ukraińskich lotnisk – wygodniejsze, ale początkowo droższe i mniej elastyczne,
- sprawdzone schematy z przesiadką w Rzeszowie, Krakowie, Kiszyniowie czy innych portach przygranicznych.
- inwestycje zagraniczne – łatwiejszy dostęp do kraju zwiększa skłonność firm do lokowania projektów długoterminowych,
- branża MICE (targi, konferencje, wydarzenia biznesowe) – organizatorzy chętniej wracają, gdy istnieją bezpośrednie połączenia z głównych europejskich hubów,
- turystyka przyjazdowa – szczególnie do zachodnich regionów i dużych miast o bogatej infrastrukturze hotelowej.
- dedykowane sekcje na stronach internetowych, opisujące standardy bezpieczeństwa i współpracę z regulatorami,
- dodatkowe sekcje w potwierdzeniach rezerwacji, wyjaśniające ewentualne szczególne warunki przewozu,
- webinary lub briefingi dla kluczowych klientów korporacyjnych i biur podróży.
- możliwość bezpłatnej zmiany terminu lub trasy w przypadku zaostrzenia sytuacji,
- rozszerzone opcje zwrotu w przypadku odwołania lotu z przyczyn niezależnych od przewoźnika,
- czytelne zasady relokacji pasażerów na rejsy alternatywne (np. przez port przygraniczny).
- agresywne promocje cenowe na połączenia do miast popularnych wśród Ukraińców,
- dedykowane strefy obsługi pasażerów z Ukrainy (informacja, transport naziemny, serwis bagażowy),
- wspólne kampanie marketingowe z liniami lotniczymi podkreślające „sprawdzone” trasy z przesiadką.
- koncentrację inwestycji w infrastrukturę (terminal, cargo, obsługa techniczna),
- skuteczną walkę o duże linie sieciowe i długodystansowe połączenia,
- rozwój dedykowanego przewoźnika bazowego.
- być „kotwicą” dla siatki połączeń z głównego hubu,
- obsługiwać połączenia o znaczeniu społecznym, które nie są atrakcyjne dla czysto komercyjnych linii,
- łączyć ruch lokalny z ofertą globalnych partnerów w ramach sojuszu lub umów code-share.
- regularne wspólne przeglądy ryzyka z udziałem wojska, służb cywilnych i przedstawicieli linii,
- system bieżącej wymiany informacji o aktywności w przestrzeni powietrznej i potencjalnych zagrożeniach,
- uczestnictwo w ponadnarodowych inicjatywach monitorowania bezpieczeństwa tras przelotowych w regionie.
- bieżącą sytuację w regionie – np. aktywność w przestrzeni powietrznej sąsiadujących krajów,
- ograniczenia w prowadzeniu operacji (NOTAM-y, zamknięte sektory, ograniczenia wysokości),
- dane historyczne dotyczące opóźnień, przekierowań i odwołań lotów na danej trasie.
- częściowo subsydiują koszty ubezpieczeń wojennych dla pierwszych przewoźników wracających na rynek,
- wspierają inwestycje w infrastrukturę krytyczną na lotniskach (schrony, systemy alarmowe, redundantne systemy łączności),
- finansują szkolenia personelu w zakresie operacji w warunkach podwyższonego ryzyka.
- intensywny ruch wahadłowy osób pracujących za granicą, odwiedzających rodziny w Ukrainie,
- podróże związane z projektami odbudowy – konsultanci, inżynierowie, specjaliści techniczni,
- nisze turystyki „odpowiedzialnej” – małe grupy zainteresowane obserwowaniem procesów odbudowy, współpracą z organizacjami pozarządowymi.
- zawieszona lub przekierowana na inne lotnisko,
- skrócona do sezonu wysokiego,
- zamieniona na operacje czarterowe lub specjalne.
- jasne odniesienia do międzynarodowych standardów i pozytywnych ocen regulatorów,
- proste materiały edukacyjne tłumaczące, jak działają procedury bezpieczeństwa w lotnictwie,
- obecność ekspertów (np. pilotów, kontrolerów, specjalistów od bezpieczeństwa) w przestrzeni medialnej, którzy mówią językiem zrozumiałym dla pasażera.
- pozytywnej oceny ryzyka przez organizacje takie jak ICAO i EASA oraz krajowe urzędy lotnictwa cywilnego,
- zapewnienia bezpiecznych korytarzy powietrznych, z udziałem wojskowych i cywilnych służb kontroli ruchu lotniczego,
- możliwości objęcia operacji ubezpieczeniem przez międzynarodowych ubezpieczycieli.
- Od lutego 2022 roku ukraińska przestrzeń powietrzna jest de facto zamknięta dla cywilnych lotów z powodu nieakceptowalnego poziomu ryzyka, braku ubezpieczeń i formalnych zakazów regulatorów.
- Ruch pasażerski został przeniesiony na transport lądowy do lotnisk w państwach sąsiednich, które w praktyce pełnią funkcję „przedłużenia” ukraińskiej infrastruktury lotniczej (m.in. Rzeszów, Kiszyniów).
- Dyskusje o powrocie lotów koncentrują się na modelu częściowego, ściśle kontrolowanego otwarcia: wybrane lotniska z dala od frontu, specjalne korytarze powietrzne, wspólne centra wojskowo-cywilne i ograniczenia czasowe operacji.
- Branża rozważa także rozwiązania hybrydowe typu „near Ukraine” – loty blisko granicy z Ukrainą, połączone z dedykowaną obsługą naziemną, konwojami i osobnymi punktami odprawy dla pasażerów.
- Istnieje silny popyt na połączenia z i do Ukrainy, ale decyzje linii lotniczych determinują przede wszystkim trzy czynniki: bezpieczeństwo operacyjne, dostępność ubezpieczeń i ramy regulacyjne.
- Wypowiedzi zarządów linii lotniczych wskazują na utrzymujące się zainteresowanie rynkiem ukraińskim w średnim i długim terminie, przy jednoczesnym uzależnieniu powrotu od spełnienia rygorystycznych kryteriów bezpieczeństwa.
Kijów – symboliczny powrót i wyzwanie operacyjne
Stolica pozostanie celem o ogromnym znaczeniu politycznym i rynkowym. Dla wielu przewoźników powrót do Kijowa będzie postrzegany jako moment przełomowy – sygnał, że Ukraina rzeczywiście wraca do regularnej integracji z europejską siecią transportową. Jednocześnie to właśnie Kijów jest jednym z najbardziej wymagających punktów pod względem bezpieczeństwa i logistyki.
Powrót ruchu pasażerskiego może odbywać się w etapach, z wyraźnym rozróżnieniem na typ operacji:
W praktyce może pojawić się scenariusz, w którym pierwsze lądowania realizują przewoźnicy posiadający szczególnie rozbudowane działy bezpieczeństwa i compliance, a dopiero po kilku miesiącach dołączą mniejsze linie. Przed każdą nową operacją konieczne będzie wykonanie audytów infrastruktury, przeglądu procedur ratowniczo-gaśniczych, a także testowych lotów w konfiguracji bez pasażerów.
Inne regionalne porty – Dnipro, Odessa, Charków
Porty położone bliżej dawnych lub obecnych linii frontu – jak Dnipro czy Charków – w branżowych analizach pojawiają się głównie w długoterminowych scenariuszach odbudowy. Ich relatywnie szybkie otwarcie będzie możliwe tylko przy spełnieniu kilku bardzo restrykcyjnych warunków:
Odessa ma potencjał wynikający z roli portu morskiego i logistycznego. W perspektywie kilku lat to właśnie tam mogą pojawić się pierwsze mieszane operacje cargo–pasażer, obsługujące łańcuchy dostaw oraz ruch biznesowy związany z odbudową portowej gospodarki. Linie będą jednak podchodziły do takich kierunków ostrożniej niż do Lwowa czy Kijowa, traktując je jako etap „drugiej fali” powrotu.

Strategie przewoźników – kto może wrócić jako pierwszy
Linie ukraińskie – rola narodowych przewoźników
Krajowi przewoźnicy, niezależnie od obecnej skali działalności, są naturalnymi kandydatami do uruchomienia pierwszych połączeń. Z kilku powodów:
Możliwy jest model, w którym na starcie to właśnie ukraińskie linie realizują loty w imieniu lub na zlecenie dużych partnerów zagranicznych. Przykładowo: europejski przewoźnik sprzedaje bilety z przesiadką w swoim hubie, a odcinek do Lwowa czy Kijowa wykonuje operator ukraiński na zasadzie code-share. Takie rozwiązanie ogranicza ekspozycję zagranicznych linii na ryzyko operacyjne, a jednocześnie pozwala na szybkie przywrócenie siatki połączeń.
Grupy lotnicze z UE i Turcji
Duże holdingi – posiadające wielu przewoźników pod wspólnym parasolem – mają przewagę w postaci dywersyfikacji ryzyka. Mogą przypisać część operacji do linii zależnej o bardziej elastycznym profilu kosztowym, zachowując jednocześnie wspólny system rezerwacyjny i standardy obsługi.
W praktyce w gronie pierwszych powracających przewoźników można się spodziewać:
Jedna z częściej omawianych w branży ścieżek to scenariusz, w którym najpierw pojawiają się połączenia do jednego lub dwóch największych hubów, a dopiero po udanej „próbie generalnej” inne linie dołączają z własnymi rejsami point-to-point.
Linie niskokosztowe – agresywny wzrost czy ostrożne wejście?
Niskokosztowi przewoźnicy potrafią bardzo szybko budować wolumen ruchu, ale jednocześnie są wrażliwi na koszty ubezpieczeń, opłat lotniskowych i wszelkie ograniczenia operacyjne. Dla ich modelu kluczowe jest proste, powtarzalne środowisko – najlepiej bez nocnych zakazów, z krótkimi czasami obsługi na ziemi i maksymalną przewidywalnością.
Dlatego pierwsze miesiące po częściowym otwarciu ukraińskiego nieba mogą zostać zdominowane przez przewoźników tradycyjnych, a linie niskokosztowe dołączą w momencie, gdy:
Można wyobrazić sobie sytuację, w której początkowo niskokosztowi przewoźnicy skorzystają z hybrydowych rozwiązań: część rejsów będzie traktowana jako sezonowe, testowe połączenia, a rozbudowa siatki nastąpi dopiero po weryfikacji popytu i warunków bezpieczeństwa.
Model etapowego otwarcia – jak może wyglądać „mapa powrotu”
Faza 1: loty specjalne i półkomercyjne
Pierwszy etap to operacje o ściśle kontrolowanym charakterze. Typowy scenariusz obejmuje:
W tej fazie procedury operacyjne są zwykle bardziej restrykcyjne niż wymagają tego minimalne standardy. Przykładowo: przewoźnicy mogą dobrowolnie rezygnować z operacji po zmroku, unikać określonych korytarzy przelotowych czy stosować zwiększone minima pogodowe przy podejściach do lądowania.
Faza 2: ograniczona komercyjna siatka połączeń
Kiedy pierwsze miesiące operacji potwierdzą stabilność środowiska, pojawia się przestrzeń dla regularnych rejsów liniowych, ale nadal w ograniczonym zakresie. Charakterystyczne elementy tego etapu to:
Dla pasażerów oznacza to początkowo wyższe ceny i mniejszą elastyczność rozkładu. Rynek będzie jednak szybko reagował – jeśli popyt okaże się silny, linie będą zwiększać częstotliwości, korzystając jednocześnie z rosnącej bazy danych o realnym zachowaniu pasażerów (no-show, preferencje godzinowe, długość pobytu).
Faza 3: szersza integracja z europejską siatką
Ostatnim etapem jest powrót do sytuacji, w której Ukraina jest włączona w europejską sieć połączeń niemal na takich samych zasadach jak inne kraje regionu. Obejmuje to:
Warunkiem przejścia do tej fazy jest utrzymujący się brak incydentów zagrażających lotnictwu cywilnemu oraz długoterminowa dostępność ubezpieczeń wojennych na akceptowalnych stawkach. Im dłużej utrzymuje się stabilna sytuacja, tym chętniej kolejne linie wpisują Ukrainę do swoich planów na kilka sezonów do przodu, zamiast traktować ją jako rynek „eksperymentalny”.

Wpływ powrotu lotów na pasażerów i gospodarkę
Zmiana zachowań podróżnych z Ukrainy
W okresie zawieszenia ruchu lotniczego wielu mieszkańców Ukrainy przyzwyczaiło się do podróży wieloetapowych: autobus lub pociąg do portu przygranicznego, a następnie lot do miejsca docelowego. Powrót połączeń z lotnisk ukraińskich zmieni te nawyki, ale nie nastąpi to z dnia na dzień.
Przez dłuższy czas równolegle funkcjonować będą dwa modele:
Dopiero po kilku sezonach, kiedy pasażerowie przekonają się do stabilności operacji z Ukrainy, można oczekiwać rzeczywistego przesunięcia strumienia ruchu z powrotem na lotniska krajowe. Część osób, szczególnie przyzwyczajonych do określonych portów przesiadkowych, może utrzymać dotychczasowe schematy podróży.
Efekt gospodarczy i inwestycyjny
Odblokowanie ruchu lotniczego ma konsekwencje daleko wykraczające poza sektor lotniczy. Można wskazać kilka obszarów, w których powrót linii na Ukrainę zadziała jak wzmacniacz procesów odbudowy:
Warto zwrócić uwagę, że niektóre projekty infrastrukturalne – jak modernizacja lotnisk, budowa centrów cargo czy parków logistycznych – będą planowane z wyprzedzeniem, jeszcze przed formalnym otwarciem nieba. Dla inwestorów lotniczych sam fakt, że pojawiła się ścieżka do przywrócenia lotów, jest już sygnałem do przygotowywania budżetów i rezerwowania zasobów.
Komunikacja z pasażerami i zarządzanie zaufaniem
Informowanie o ryzyku i procedurach
Jednym z kluczowych wyzwań będzie transparentna komunikacja na temat bezpieczeństwa operacji. Pasażerowie oczekują jasnych informacji, dlaczego linia zdecydowała się wrócić na dany rynek i jakie środki ostrożności stosuje.
Przewoźnicy mogą wykorzystać kilka narzędzi:
W praktyce część podróżnych może zadawać bardzo konkretne pytania – np. o wysokość przelotu nad terytorium Ukrainy czy procedury na wypadek nagłej zmiany sytuacji militarnej. Im bardziej spójne i merytoryczne odpowiedzi, tym szybciej odbuduje się zaufanie do podróży lotniczych w tym kierunku.
Elastyczne warunki rezerwacji
Drugim filarem budowania zaufania będą polityki elastycznych zmian. W pierwszych sezonach linii opłaci się zaoferować pasażerom:
Takie rozwiązania zwiększają koszty po stronie przewoźnika, ale równocześnie obniżają psychologiczną barierę zakupu biletu. Biznesowi klienci, którzy muszą planować podróże z wyprzedzeniem, będą szczególnie wrażliwi na tę kwestię.
Długofalowe scenariusze dla ukraińskiego rynku lotniczego
Ryzyko „przeinwestowania” i walka o wolumen
Konkurencja między hubami regionalnymi
Przywrócenie ruchu na Ukrainę nie nastąpi w próżni – w czasie zamknięcia nieba wyrosła nowa mapa regionalnych hubów zastępczych. Lotniska takie jak Rzeszów, Kraków, Kiszyniów, a także porty w Rumunii czy na Słowacji zainwestowały w infrastrukturę, obsługę językową i ofertę przewoźników ukierunkowaną na pasażera z Ukrainy.
Po otwarciu ukraińskich lotnisk ten „awaryjny ekosystem” nie zniknie natychmiast. Zamiast prostego powrotu do stanu sprzed wojny pojawi się okres silnej konkurencji o przepływy pasażerskie. Część portów przygranicznych spróbuje utrzymać wypracowaną pozycję, proponując np.:
Dla ukraińskich lotnisk oznacza to konieczność wejścia w rolę aktywnych graczy komercyjnych, a nie jedynie „miejsca odprawy”. Zarządcy portów będą musieli oferować niższe opłaty, pakiety zachęt oraz współfinansowanie kampanii promujących powracające połączenia. Kto zbuduje lepszy pakiet korzyści dla linii, ten szybciej przyciągnie siatkę.
Scenariusz rosnego hubu narodowego kontra sieć portów regionalnych
Jedną z kluczowych strategicznych decyzji będzie odpowiedź na pytanie: czy Ukraina postawi na jeden dominujący hub (np. Kijów z wybranym lotniskiem jako centralnym), czy na bardziej zbalansowaną sieć portów regionalnych. Każdy z modeli niesie inne konsekwencje dla linii oraz pasażerów.
Wariant hubowy sprzyja budowie silnej pozycji jednego portu w siatkach globalnych przewoźników. Ułatwia to:
Ceną jest potencjalne zaniedbanie mniejszych lotnisk, które w naturalny sposób stają się „zasilaczami” ruchu do głównego hubu. W skrajnym scenariuszu porty regionalne obsługują niemal wyłącznie ruch punkt-punkt do kilku europejskich miast, a większość ruchu transferowego przejmuje stolica.
Model zdecentralizowany – z mocniejszą pozycją takich ośrodków jak Lwów, Odessa czy Dniepr – wymaga większych nakładów, lecz daje inną przewagę: dywersyfikację ryzyka. W przypadku czasowego ograniczenia operacji w jednym regionie część ruchu może zostać przekierowana na inne porty w kraju. Dodatkowo, lokalne społeczności i przedsiębiorcy zyskują bardziej bezpośredni dostęp do sieci połączeń, co przyspiesza odbudowę gospodarczą poza stolicą.
Rola potencjalnego przewoźnika narodowego
Dyskusja o powrocie linii na Ukrainę nieuchronnie zahacza o temat przewoźnika narodowego. Przed wojną lokalny rynek był kombinacją zagranicznych graczy oraz rodzimych linii, które konkurowały z mieszanym skutkiem. Po wojnie pojawi się pokusa stworzenia lub wzmocnienia „flagowej marki”, która symbolicznie i praktycznie ma reprezentować kraj w powietrzu.
Taki przewoźnik może pełnić kilka funkcji jednocześnie:
Ryzykiem jest z kolei nadmierne dotowanie i wypieranie prywatnej konkurencji. Jeśli narodowy przewoźnik otrzyma bardzo preferencyjne stawki na lotniskach czy uprzywilejowany dostęp do slotów, zagraniczne linie mogą ograniczyć swoje zaangażowanie lub skoncentrować się jedynie na najbardziej dochodowych połączeniach. W dłuższej perspektywie może to obniżyć poziom konkurencji i utrzymać ceny na podwyższonym poziomie.
Nowe oczekiwania wobec standardu bezpieczeństwa
Powrót operacji na rynek wychodzący z konfliktu zbrojnego będzie testem nie tylko dla przewoźników, lecz także dla regulatorów i służb lotniczych. Krajowa administracja lotnicza stanie przed zadaniem nie tylko spełnienia minimalnych wymogów ICAO czy EASA, ale wypracowania bardziej zaawansowanych rozwiązań w obszarze zarządzania ryzykiem.
Może to obejmować m.in.:
W praktyce oznacza to przesunięcie akcentu z klasycznego podejścia „certyfikacja i kontrola” na ciągłe zarządzanie bezpieczeństwem, w którym dane operacyjne, raporty załóg i analizy ryzyka są aktualizowane niemal w czasie rzeczywistym. Linie będą oceniały nie tylko jakość infrastruktury, ale też sprawność instytucji odpowiedzialnych za koordynację.
Technologia jako wsparcie decyzji operacyjnych
Nowa rzeczywistość po otwarciu nieba stworzy szerokie pole do wykorzystania narzędzi technologicznych, które dotąd były traktowane raczej jako dodatki niż fundament operacji. Mowa tu o połączeniu systemów flight operations, danych satelitarnych, analityki pogodowej oraz informacji z otwartych źródeł (OSINT).
Przewoźnicy mogą budować wewnętrzne „centra decyzyjne”, które na bieżąco analizują:
Takie podejście pozwala podejmować bardziej granularne decyzje: zamiast całkowicie rezygnować z połączeń do kraju, można np. czasowo zawęzić operacje do określonych pór dnia, skrócić sezon letni lub przenieść część rotacji do innego lotniska w regionie. Z punktu widzenia pasażera ważne jest, by te decyzje były komunikowane jasno i z wyprzedzeniem.
Znaczenie współpracy międzynarodowej
Powrót lotów na Ukrainę będzie silnie uzależniony od skali i jakości współpracy międzynarodowej. Dotyczy to nie tylko polityki bezpieczeństwa, ale także mechanizmów wsparcia finansowego i regulacyjnego. Możliwe są np. wspólne programy z udziałem instytucji europejskich, które:
Jednocześnie linie lotnicze z krajów sąsiednich mogą tworzyć wspólne inicjatywy branżowe, aby negocjować lepsze warunki ubezpieczeniowe czy wypracować jednolite standardy operacyjne dla regionu. Im bardziej spójne normy, tym łatwiej pasażerom zrozumieć, czego mogą oczekiwać niezależnie od wybranego przewoźnika.
Nowe segmenty popytu po otwarciu nieba
Odbudowa siatki połączeń nie będzie jedynie „odtworzeniem stanu sprzed wojny”. Zmieniona struktura demograficzna, migracje i przesunięcia gospodarcze sprawią, że ujawnią się nowe segmenty popytu. Wśród nich można wskazać m.in.:
Przewoźnicy, którzy jako pierwsi zidentyfikują te nowe strumienie i dopasują do nich produkt (rozkład, polityki bagażowe, taryfy grupowe), zyskają przewagę konkurencyjną. Przykładowo: regularne, dobrze zsynchronizowane rotacje weekendowe między zachodnią Ukrainą a wybranymi miastami Europy Zachodniej mogą przyciągnąć osoby pracujące w systemie „tydzień w pracy – weekend w domu”.
Elastyczność planowania floty i załóg
Wejście na rynek, którego stabilność jest wciąż w fazie testów, wymusza gwałtowne podniesienie elastyczności operacyjnej. Linie, które zdecydują się na powrót, będą musiały planować flotę i grafik załóg z założeniem, że część rotacji może zostać w krótkim czasie:
Przykładowym rozwiązaniem jest większe wykorzystanie samolotów o średniej pojemności, które łatwiej przenosić między rynkami oraz utrzymywanie „bufora” w grafiku załóg, pozwalającego na obsługę nagłych zmian w planie. Dla przewoźnika oznacza to wyższe koszty planistyczne, ale jednocześnie ograniczenie ryzyka związanego z długoterminowym „przywiązaniem” zasobów do jednej trasy.
Percepcja ryzyka a realna sytuacja bezpieczeństwa
Jednym z najbardziej subtelnych, ale kluczowych czynników będzie rozbieżność między obiektywnym poziomem ryzyka a jego postrzeganiem przez pasażerów. Nawet jeśli analizy ekspertów i statystyki potwierdzą wysoki poziom bezpieczeństwa operacji, część podróżnych może podejmować decyzje głównie na podstawie nagłówków medialnych i własnych emocji.
Linie oraz lotniska będą musiały umiejętnie równoważyć komunikację: z jednej strony nie bagatelizować wyzwań, z drugiej – unikać tworzenia atmosfery nadmiernego niepokoju. Pomocne mogą być:
W długiej perspektywie to właśnie konsekwencja w zachowaniu wysokich standardów i brak incydentów będzie najskuteczniejszym argumentem. Po kilku latach stabilnych operacji wiele dzisiejszych obaw może zejść na dalszy plan, a Ukraina ponownie stanie się „zwykłym” punktem na mapie lotów – choć droga do tego punktu wymagać będzie precyzyjnego zarządzania każdym etapem powrotu linii lotniczych.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Kiedy linie lotnicze mogą wrócić z regularnymi lotami na Ukrainę?
Na razie nie ma konkretnych dat powrotu regularnych lotów pasażerskich na Ukrainę. Decyzja zależy od spełnienia warunków bezpieczeństwa określanych przez organizacje takie jak ICAO i EASA, a także przez krajowe urzędy lotnictwa cywilnego oraz ubezpieczycieli.
Realny scenariusz zakłada najpierw częściowe, ograniczone otwarcie – np. do wybranych lotnisk i w ściśle kontrolowanych korytarzach powietrznych. Dopiero po pozytywnej ocenie takich „pilotażowych” operacji mogłoby dojść do szerszego wznowienia siatki połączeń.
Czy obecnie można bezpośrednio polecieć samolotem do Kijowa, Lwowa lub Odessy?
Od lutego 2022 roku ukraińska przestrzeń powietrzna jest w praktyce zamknięta dla cywilnych lotów pasażerskich. Oznacza to, że nie ma komercyjnych połączeń do portów takich jak Kijów, Lwów, Odessa czy Charków.
Podróże realizowane są w modelu „kombinowanym”: pasażerowie lecą do portów w krajach sąsiednich (m.in. Polska, Rumunia, Mołdawia, Słowacja, Węgry), a następnie kontynuują podróż lądem do Ukrainy.
Jak obecnie najlepiej dolecieć „najbliżej Ukrainy” samolotem?
W praktyce rolę „bramy” do Ukrainy pełnią lotniska przygraniczne. Najczęściej wykorzystywane są m.in. Rzeszów-Jasionka, Kraków, Warszawa, Kiszyniów i Bukareszt, a także inne porty w południowo‑wschodniej Polsce i Rumunii.
Wiele z tych lotnisk rozwija specjalną ofertę dla pasażerów z Ukrainy: materiały informacyjne po ukraińsku, dedykowane punkty obsługi, współpracę z przewoźnikami autokarowymi i kolejowymi, a czasem skoordynowane rozkłady transferów lądowych.
Jakie warunki bezpieczeństwa muszą być spełnione, aby loty na Ukrainę zostały wznowione?
Powrót lotów zależy od spełnienia kilku kluczowych warunków:
Bez zielonego światła ze strony regulatorów i ubezpieczycieli żadna duża linia z UE nie wróci samodzielnie do operacji nad terytorium objętym konfliktem.
Czy linie lotnicze już planują powrót na rynek ukraiński?
Wiele linii lotniczych uwzględnia Ukrainę w swoich długoterminowych planach, ale na razie „na papierze”. Przewoźnicy przygotowują scenariusze siatki połączeń, potencjalne sloty, częstotliwości lotów oraz prognozy przychodów i kosztów dla tras takich jak np. Warszawa–Kijów czy Wiedeń–Lwów.
Jednocześnie zarządy linii publicznie podkreślają, że powrót nastąpi tylko wtedy, gdy będzie to bezpieczne i dopuszczalne regulacyjnie. Brak jest sztywnych dat – mowa raczej o gotowości do szybkiej reakcji, gdy warunki się zmienią.
Co oznaczają „specjalne korytarze” i „near Ukraine flights” w kontekście Ukrainy?
„Specjalne korytarze” to ściśle wyznaczone trasy w przestrzeni powietrznej, nadzorowane przez wojskowe i cywilne służby, wykorzystywane w warunkach podwyższonego ryzyka. Są znane z innych konfliktów (np. Izrael, Irak, Afganistan) i mogłyby zostać zastosowane także nad częścią terytorium Ukrainy.
„Near Ukraine flights” to z kolei połączenia do lotnisk położonych blisko granicy Ukrainy, z rozbudowaną obsługą pasażerów tranzytowych – np. osobnymi terminalami, punktami odprawy, zorganizowanymi konwojami lądowymi. Już dziś w takim modelu częściowo funkcjonują m.in. Rzeszów i Kiszyniów.
Dlaczego linie lotnicze nie wracają, skoro jest duży popyt na loty z i do Ukrainy?
Mimo ogromnego popytu – ze strony uchodźców, pracowników, przedsiębiorców i rodzin – linie lotnicze nie mogą opierać decyzji wyłącznie na zapotrzebowaniu rynku. Kluczowe są trzy filary: bezpieczeństwo operacyjne, dostępność ubezpieczeń oraz zgodność z regulacjami.
Dopiero gdy wszystkie te elementy zostaną spełnione jednocześnie, zarządy linii i ubezpieczyciele będą mogli uznać ryzyko za akceptowalne. Do tego czasu ruch obsługiwany będzie głównie przez porty w krajach sąsiednich i transport lądowy.






